Niedziela, Maj 10, 2020, 15:42

Kolejny „Dzień Europy” skłonił mnie do refleksji o roli Europy w moim naukowym życiu. Takie doświadczenia są typowe dla mojego pokolenia, ale pewnie nie do końca są zrozumiałe dla młodszych, dlatego warto je, choć w kronikarski sposób, przywołać.

Pierwsze moje „spotkanie z Europą” miało miejsce w sierpniu 1987 r. podczas pierwszego wyjazdu za granicę. Wcześniej, pomimo kilku prób, nigdy nie otrzymałem zgody na otrzymanie paszportu…. (młodsi pewnie teraz zapytają rodziców, co to znaczy).

A celem tego wyjazdu były Helsinki, gdzie od 10 do 14 sierpnia 1987 r. w Helsinki University of Technology odbywała się Siódma Generalna Konferencja Europejskiego Towarzystwa Fizycznego. Wszystko szokowało – podróż promem Pomerania, piękne miasto i nowoczesny Uniwersytet, ale najbardziej szokowała sama konferencja. - Tamte wrażenia towarzyszą mi przez cały czas. - Sesje plenarne oraz wiele równoległych sesji tematycznych, wykłady, setki referatów i posterów, no i wielkie naukowe gwiazdy. Nazwiska wielu z nich oczywiście znałem, uczyłem się z ich podręczników, studiowałem ich publikacje. I oto mogłem ich zobaczyć i posłuchać „na żywo”. To robiło ogromne wrażenie.  Przede wszystkim Nobliści: Aleksander M. Prokhorov (gościł w Poznaniu w laboratorium prof. Franciszka Kaczmarka), Heinrich Rohrer oraz Simon van der Meer. Ale wielkimi naukowymi gwiazdami byli tam także Alex Müller oraz Georg Bednorz (jego rodzice pochodzili ze Śląska), którzy rok wcześniej dokonali spektakularnego odkrycia nadprzewodnictwa w materiałach ceramicznych, za co w grudniu 1987 r. otrzymali Nagrodę Nobla. Pamiętam jeszcze piękny wykład o ciekłych kryształach, który wygłosił Pierre-Gilles de Gennes, który nagrodę Nobla otrzymał w 1991 r. Ale najbardziej pamiętam Young Peoples Beer Party, podczas którego popijając tradycyjne fińskie piwa kalja i sahti, słuchaliśmy opowieści prof. Heinricha Rohrer’a (Nobel w 1986 r.) o jego naukowych pasjach, ale przede wszystkim o tym, jak jego studia przerwała służba wojskowa w szwajcarskiej piechocie górskiej. Swój „piwny wykład” zakończył Noblista słowami „Szwajcaria nie ma armii, Szwajcaria ma najlepsze na świecie pospolite ruszenie”.  I może właśnie dlatego Szwajcaria jest krajem neutralnym?

Dzisiaj jesteśmy europejskim krajem w pełnym tego słowa znaczeniu i dopiero zamknięcie granic w związku z pandemią przypomniało nam tę oczywistość. I Europa nie zaskakuje nas już tak jak to było ponad 30 lat temu. Ale warto na Europę ciągle patrzeć w kategoriach możliwości, szczególnie tych pierwszych, bardzo ważnych naukowych kontaktów.  Bo nauka nie zna granic, również tych coraz mniej widocznych w Europie.


Copyright ©2020 Ryszard Naskręcki, All Rights Reserved
 
Kontakt: ryszard.naskrecki@amu.edu.pl
: 26429
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem